O tym, że w moim domu zamieszka leonberger postanowiłam w 2002 r., kiedy mój nieodżałowany Atos, prawie DONek, dał mi do zrozumienia, że nie będzie mi towarzyszył zawsze… Szukałam idealnego psa dla siebie w psich czasopismach, mając ogólne wyobrażenie, że ma to być pies duży, kudłaty, ale nie czarny i wilkokształtny, aby uniknąć smutnych porównań. Wiele psów mi się podobało, ale żaden nie zachwycał, może z wyjątkiem kaukaza i malamuta. Tego pierwszego nie brałam jednak pod uwagę ze względu na charakter, z którym bym sobie nie poradziła, malamut zaś za bardzo przypominałby mi Atosa. Artykuł o leonbergerze w „Przyjacielu Psie” był dla mnie jak objawienie, bo zarówno wygląd, jak i charakter leonka idealnie wpasowywały się w moje psie plany na przyszłość.

Agata przywiozłam na prima aprilis 2007 r. Na początku nie było łatwo. Nie ze względu na pieska, ale na ból po rozstaniu z jego poprzednikiem po blisko 16 latach. Agat okazał się wspaniałym pocieszycielem i choć po przebytej chorobie nie wyrósł na imponującego leonbergera, jego ujmujący i łagodny charakter sprawił, że odważyłam się na kolejnego futrzaka i na Boże Narodzenie 2008 przyjechała do nas Enisia.

Enisia szybko rosła, a razem z nią wiejski domek 30 km od Wrocławia, gdzie zamieszkaliśmy pod koniec 2010 r. Wiem, że są tutaj absolutnie szczęśliwe, choć na spacery chodzą na smyczy ze względu na swoje zapędy łowieckie. Swobodnie biegają po 12-arowej działce, pracowicie ją przystosowując do swoich potrzeb (kopią doły, wyrywają trawę, podkradają drewno przygotowane na zimę itp.). Mieszkają w domu, choć wiąże się to z koniecznością częstszego jego odnawiania oraz sprzątania z większą niż przeciętna częstotliwością.

W lutym 2013 r. zwróciłam się do ZKwP z wnioskiem o założenie hodowli. „BAJKOWE” pociechy Enisi przyszły na świat 31.07.2013 r., to drugi miot w jej życiu, po niezwykle udanych „ENJOYach” Ginger Heaven, przy których miałam przyjemność pomagać Dagmarze. Po wyjeździe „ENJOYów” do nowych domów, Enisia była bardzo nieszczęśliwa, zwłaszcza po wyjeździe ostatniej pociechy: Enigmy the 3th – Łapki, nie jadła przez trzy dni, snuła się po domu i działce i płakała a ja razem z nią… Obiecałam jej wtedy, że następnym razem, zostanie z nią maleństwo. Wybór był bardzo trudny, najchętniej zostawiłabym wszystkie, BAJKOWA MAŁA MI Z Agatowego Lasu jako pierwsza przyszła na świat, pierwsza również opuściła „pokój dziecinny” i od początku świetnie dogadywała się z wujkiem Agatem, dlatego dziś mieszka z nami, i wszystko wskazuje na to, że choć nie będzie tak potężna jak jej mama, to z czasem obejmie przywództwo w naszym małym psim stadzie.

Elżbieta Kierzkowska